Welcome to Ogród Jane Austen!

     Menu
· Strona główna
· Archiwum artykułów
· Co kupić w Amazon
· Forum (otwarte!)
· Księga Gości
· Linki
· Lista użytkowników
· Napisz do mnie
· Poleć nas znajomym
· Ściągnij sobie coś...
· Szukaj
· Top 10
· Twoje konto
· Zamieść artykuł

     Login
Pseudonim

Hasło

Nie masz konta? Załóż teraz!. Będziesz miał kilka przywilejów.

     Reklama

     Szukaj



     Artykuły
· Wszystkie kategorie
· !! Konkurs!!
· Duma i uprzedzenie
· Ekranizacje
· Nowości
· O życiu Jane
· Recenzje
· Różne

     Kto jest online
Aktualnie mamy gości:
  niezalogowanych: 75
      zalogowanych: 0

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz zarejestrować się klikając tutaj

     Stara wersja
Stara wersja strony

 Recenzje: Contra ''Rozczarowanie''     (Nadesłane przez: Gunia)

RecenzjeNie zgadzam się z Orlicą i przedstawiam tu własną opinię na temat "DiU" 2005 r.

Muszę się przyznać, że popełniłam największy grzech, jaki może być udziałem fana. Poszłam do kina przed przeczytaniem książki. Zadaję sobie sprawę, że to silnie wypaczyło moje poglądy na ten temat. Teraz przeczytałam już książkę (może raczej nie tyle przeczytałam, co ją dogłębnie przerobiłam, bo dziś mianem "przeczytanych" określa się dzieła typu: "przeczytać, zaliczyć, zapomnieć").

Obejrzałam (nie jeden raz :)) "DiU" '95 i jestem daleka od srogiej krytyki dzieła Wrigtha. Nie jest to (poza kwestią Mateuszka :)) ślepe uwielbienie i zdaję sobie sprawę z licznych błędów, niedociągnięć i iście amerykańskich akcentów. Trudno mi obejrzeć bez niesmaku scenę, gdy wessało wszystkich gości na balu w Netherfield, grecka świątynia w ogrodzie podczas oświadczyn zalatuje kiczem, no i to "Co pan tu robi?!"... Ale nie piszę, żeby krytykować.
Moim zdaniem film jest bardzo dobry. Po kolei:
- Keira Knightley - jako Lizzy gra bardzo dobrze, ma wrodzone zdolności i jej jedynym, wszędzie wytykanym błędem jest brak biustu; ja uważam, ze jest ładną kobietą i dobrze wcieliła się pannę Bennet i chociaż waga przechyla się na stronę Jennifer Ehle, nie zarzucam jej nic z wyjątkiem gołych stóp na huśtawce...
- Matthew Macfadyen - tu nie będę obiektywna: uwielbiam go szaleńczo, jego wygląd wywołuje u mnie westchnienia, a głos tłumione okrzyki... :) Pan Darcy w jego wykonaniu ustępuje tylko tatusiowi w jego wykonaniu... ;)
Co do pozostałych postaci, to chyba nie ma nikogo, kto by mi nie pasował: Wickham, Mary, Kitty, Lydia, lady Cathrine, Mr. Collins, Mr. Bingley... Wszyscy grają dobrze. Natomiast państwo Bennet w tej wersji to majstersztyk... :)
Co do muzyki, to jestem pod ogromnym wrażeniem! Marianelli wykonał kawał dobrej roboty, bez dwóch zdań. Świetnie dobrane i zgodne z akcją i uczuciemi bohaterów melodie.
Na temat krajobrazów nie muszę chyba nic pisać. Czy jest ktoś, kogo nie zachwycają angielskie plenery?
Co do posiadłości w filmie, uważam je za świetnie dobrane. Ładne wnętrza i otoczenie. Czuję jedynie sól w oku, gdy widzę galerię rzeźb... Posąg w chuście jest piękne, ale nie zgadza się to z fabułą książki i nie sądzę, żeby Wrigth dokonal zmiany na lepsze. Co do pozostałych wnętrz, bardzo mi się podobają i oddaję charakter właścicieli. :)
Ogólnie bardzo podoba mi się cały film i żałuję tylko, że ze względu na czas projekcji fabuła została tak mocno okrojona. Mimo to widziałam go już trzy razy w kinie, jestem w trakcie oglądanie go po raz pierwszy na DVD i mam zamiar obejrzeć go jeszcze wielokrotnie. Obok "Wichrowych Wzgórz". "P&P" '95 i wielu innych filmów dołączam go do kategorii "Leki na zły nastrój"...
Podsumowując: nie zgadzam się z Orlicą, ale:
De gustibus non est disputandum.



 
     Oceny artykułu
Wynik głosowania: 3.69
Głosów: 23


Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły



     Opcje

 Strona gotowa do druku  Strona gotowa do druku

 Wyślij ten artykuł do znajomych  Wyślij ten artykuł do znajomych


Przepraszamy, komentarze dla tego artykułu są niedostępne.

Ech... Wreszcie. (Ocena: 1)
przez elizabeth_bennet dnia 15-05-2006 o godz. 16:47:43
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Wreszcie! Wreszcie znalazł się ktoś, który jest p stronie tego filmu! Co za ulga...!



Re: Contra ''Rozczarowanie'' (Ocena: 1)
przez caroline (annie_a@poczta.onet.pl) dnia 15-05-2006 o godz. 18:06:06
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Guniu, dzięki za tekścik i przeniesienie dyskusji z forum na Pierwszą Stronę. Fantastycznie, że mamy te dwie opinie. Gdybym była osiołkiem i dano mi dwie ekranizacje do wyboru ('95, '05) umarłym z głodu tak, jak ten z bajki, bo nie umiałabym zdecydować. Cieszę się, że obie powstały. Jeszcze raz dzięki za artykulik. Ode mnie piąteczka ;)



Re: Contra ''Rozczarowanie'' (Ocena: 1)
przez AineNiRigani (bandea@interia.pl) dnia 15-05-2006 o godz. 23:08:14
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Gdy w szeroki świat poszła plotką, że przygotowywana jest nowa wersja P&P już wówczas fanki JA podzieliły się na te konserwatywne (wielbicielki serialu 95 i Boskiego Colina Firtha) i liberalne (otwarte na nowości).
Sama byłam wśród tych drugich. Bardzo lubię Keirę Knightley i zwykle ignorowałam uwagi na temat jej szczęki i małego biustu. Byłam bardzo otwatcie nastawiona na nową obsadę, na nową ekranizację.
A potem przyszedł TEN wielki moment - polska premiera. Fanki podzieliły się na wielbicielki Colina i wielbicielki Mateusza. I ja jakby na przekór stale byłam za tym drugim. Potem oglądnęłam film.
Rozczarowanie to jedno z łagodniejszych określeń.
Bardzo szybka akcja, nie ma możliwości rozkoszowania się chwilą, angielskim pejzażem, ubiorem, scenografią. Aby je docenić lub po prostu dostrzec, trzeba oglądnąc po raz drugi, trzeci, piąty, dziesiąty.
Plusem dla mnie jest gra aktorska. Nie rozczarowałam się Keirą. Jest taką Lizzy jaką chciałam widzieć. młodą, wesołą, beztroską, ale i rozsądną i mądrą. Jennifer Ehle była dla mnie cokolwiek za stara.
Jednakże Mateusz, to nie jest to co tygrysy lubią najbardziej. Nie ma tego, czym Colin epatował - angielską szlachceckością. Colin ma to w malutkim paluszku. Mateusz, to jak trafnie ujęły to forumowiczki, taki spaniel. Płaczliwy, łzawy. Ma to swój urok, ale to nie jest Darcy. Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będę to powtarzać, ale Colin to jak na razie jedyny Darcy.

Nie trafiła doi mnie zupełnie scenografia. Świnia przebiegająca przez dom, pranie na zewnątrz - czy to dworek szlachcica angielskiego, czy wiejskiego parobka? Pan Bennet to kolejne rozczarowanie. Brakowało tych uszczypliwych, ironicznych komentarzy wypowiadanych ze specyficznym poczuciem humoru, który tak u niego kochamy.
Jedzenie, suknie, sypialnia dziewcząt - ogólnie całość robiła za zrujnowaną posiadłość totalnego bankruta. A co jak co, aż tak źle z Bennetami nie było. Ani tak źle, zeby dziewczęta nie miały sukni na bal i przycjodziły w zgrzebnych workach pokutnych!!! (bal w Netherfield)
I tak można wymieniać i wymieniać... zkretyniały Bingley, wołkowaty Wickham.
Chyba jedynie Lizzy, Lydia i pan Collins tak do końca mnie przekonali do nowych kreacji i interpretacji.
Dużym atutem ekranizacji z 2005 r. sa sceny plenerowe, piekny sposób prowadzenia kamery, wspaniała muzyka i uczucia. Z założenia miał być to film o miłości i takim był. To, ze mnie nie do końca przekonał nie świadczy o tym, że jest zły. Jedynie to, że nie ja miałam być jego potencjalnym odbiorcą. I bardzo dobrze.
Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. A ten film zdecydowanie do tej kategorii nie należy :D






Duma i uprzedzenie :: Emma :: Mansfield Park :: Rozważna i romantyczna :: Perswazje :: Opactwo Northanger
Pride and Prejudice :: Emma :: Mansfield Park :: Sense and Sensibility :: Persuasion :: Northanger Abbey

Web site engine code is Copyright © 2003 by PHP-Nuke. All Rights Reserved. PHP-Nuke is Free Software released under the GNU/GPL license.
Czas generowania strony: 0.050 sekund